W końcu silniki zaczęły działać jak należy. To był bardzo intensywny, ale i zarazem udany tydzień. Zresztą poczytajcie sami 🙂

 

Ilość kilometrów: 113 km
Ilość treningów biegowych: 6
Ilość treningów uzupełniających: 3
Waga: 67,6 kg (- 0.9 kg)

Poniedziałek: pilates

Wtorek (2 treningi: rano 10 km I zakres, wieczór: 3 km I zakres + siła biegowa + 10 x 150 m podbiegi + 2 km easy ):

– I trening:

  • Łączny dystans:  10 km
  • Średnie tempo:   4:34/km
  • Średnie tętno: 137 u/m
  • Kadencja: 177 spm
  • Trening uzupełniający: brak

– II trening:

  • Łączny dystans:  8 km
  • Średnie tempo:   4:54/km
  • Średnie tętno: 132 u/m
  • Kadencja: 172 spm
  • Trening uzupełniający: brak

Oba treningi zrobione na pełnym luzie. Zarówno rano jak i wieczorem biegało się fantastycznie. Widać od razu po tętnie, że coś w organizmie się przestawiło. Jakby serce zaczęło pracować wydajniej 🙂 Taki trening zwiastował cały dobry tydzień.

Środa (4 km I zakres + 12 km II zakres + 3 km I zakres):

  • Łączny dystans:  19 km
  • Średnie tempo:   4:06/km
  • Średnie tętno: 153 u/m
  • Kadencja: 177 spm
  • Trening uzupełniający: brak

W tym dniu miałem zrobić trening progowy 4 x 3 km, ale jednak przełożyłem go na piątek, a w zamian zrobiłem drugi zakres. Dzień wcześniej spałem na karimacie w namiocie, myłem się w jeziorze i odżywiałem się nie tak jakbym sobie tego życzył to stwierdziłem, że nie ma sensu rzucać się na tak mocny trening bo mógłbym go po prostu nie skończyć. Nie żebym miał coś do takiego surwiwalowego sposobu spędzenia czasu, bo bardzo to lubię. Po prostu byłem zmęczony 🙂 W zamian zrobiłem drugi zakres, który wyszedł adekwatnie do tego co zaobserwowałem już dzień wcześniej. Forma poszła do góry, a parametry biegowe oczywiście razem z nią. Wyszło 12 km w drugim zakresie przy tempie 3:47/km i tętnie 162 u/m, bajka 🙂

Czwartek (10 km I zakres + siłownia): 

  • Łączny dystans:  10 km
  • Średnie tempo:   4:38/km
  • Średnie tętno: 136 u/m
  • Kadencja: 176 spm
  • Trening uzupełniający: siłownia

Lekkie bieganie uzupełnione siłownią, po mocnej środzie. Bez większej historii.

Piątek (3 km I zakres + 3 x 3 km próg + 2 km próg + 1 km próg + 2  km schłodzenie):

  • Łączny dystans:  19 km
  • Średnie tempo:   4:11/km
  • Średnie tętno: 156 u/m
  • Kadencja: 177 spm
  • Trening uzupełniający: core & brzuch

To był najmocniejszy trening tego tygodnia. Wykonałem go razem z klubowym kolegom Brysiem, dzięki czemu było nieco łatwiej. Zającowaliśmy sobie nawzajem, zmieniając się co 1, 5 km na prowadzeniu. Średnie tempo z trzech pierwszych trójek wyszło w okolicach 3:33 / km, więc było naprawdę mocno, kwas lał się strumieniami 🙂 Na koniec dołożyłem sobie jeszcze 2 km w nieco wolniejszym tempie oraz ekstra kilometr, w zasadzie już do odcięcia. Sponiewierałem się okrutnie podczas tego treningu, ale wierzę, że to właśnie takie jednostki treningowe czynią z nas lepszych biegaczy. Zmuszamy organizm i psychikę do opuszczenia strefy komfortu, a podobno tylko w takich warunkach możemy się rozwijać.

Po treningu zasłużona pizza i izo u Brysiów 🙂

Sobota (14 km regeneracyjnie+ 10 x 100m/100m rytmy):

  • Łączny dystans:  16 km
  • Średnie tempo:   4:45/km
  • Średnie tętno: 139 u/m
  • Kadencja: 174 spm
  • Trening uzupełniający: brzuch & core

Trochę przesadziłem z tym treningiem. Jak tak na to teraz patrzę to wystarczyłoby w zupełności 10 regeneracyjnych kilometrów po wczorajszym hardkorze. Tym bardziej, że w niedziele czekało na mnie jeszcze długie wybieganie.

Niedziela (30 km I zakres):

  • Łączny dystans:  30 km
  • Średnie tempo:   4:30/km
  • Średnie tętno: 146 u/m
  • Kadencja: 177 spm
  • Trening uzupełniający: brak

Na koniec tygodnia długie wybieganie w pełnym słońcu i bardzo wysokiej temperaturze. Przed startem miałem spore wątpliwości czy uda mi się zrealizować tą jednostkę w takich warunkach i po tak mocnym całym tygodniu. Na szczęście udało się bez żadnego kryzysu. Podczas tej długiej biegowej wycieczki miałem dwóch kompanów- Piotr Bryś jako towarzysz biegowy oraz jego żona Ania jako rowerowa wodzianka. Myślę, że gdyby nie pomoc Anii to czołgalibyśmy się do mety, albo po drodze pili wodę z rzeki. W pewnym momencie zrobiło się potwornie gorąco!

To był zdecydowanie najlepszy tydzień treningowy od początku tego roku. Forma poszła do góry, przebiegłem rekordową ilość kilometrów w tygodniu i wszystko udało się zrealizować wg wcześniej ustalonych założeń. A przy tym wszystkim nie czuję się jakoś bardzo zmęczony. Jeśli dba się porządnie o regeneracje  to można zdziałać naprawdę o wiele więcej!