biegnące_dziecko

Spoglądając na całą moją dotychczasową przygodę z bieganiem nieraz zastanawiam się co bym zrobił inaczej, gdybym mógł się cofnąć w czasie. Gdybym wiedział to czego się nauczyłem po tych wszystkich latach biegania i mógł wystartować od początku. Oczywiście takie rozważania już nic u mnie nie zmienią, ale same w sobie mają jakiś sens. Wielu znajomych, którzy zaczynają przygodę z bieganiem podpytuje mnie jak zacząć. Ciężko jest to opisać w kilku zdaniach, więc niech ten wpis stanie się niejako przewodnikiem „jak zacząć z bieganiem”. Możliwe, że wielu uchroni to przed popełnianiem głupich błędów, przez które to oczywiście wszystkie dzielnie przeszedłem.

  • Zacznij spokojnie!

Dla osób nie praktykujących biegania na co dzień, a już tym bardziej dla typowych kanapowców, jest to aktywność dość mocno obciążająca. Nasze stawy, mięśnie i cały organizm nie są jeszcze przystosowane i bardzo szybko mogą ulec przeciążeniu, a nawet poważniejszej kontuzji. A to nie jedyny powód dla którego warto stopniować obciążenie treningowe. Nasz organizm jest tak skonstruowany, że żeby się rozwijał musi być stale bodźcowany. W momencie, gdy dopiero zaczynamy przygodę z bieganiem to nawet zwykły marszobieg będzie dla nas wystarczającym bodźcem do rozwoju. Powinniśmy się, więc kierować zasadą „uzyskać jak najwięcej, przemęczając się jak najmniej”. Mocne treningi interwałowe zostawcie sobie na później, jak już przebieżki i lżejsze akcenty przestaną was przesuwać do przodu. To pozwoli zbudować porządne fundamenty i przystosować ciało do większych obciążeń. Taka filozofia treningowa daje też gwarancję, że dłużej będziecie się rozwijać jako biegacze. Zbyt wczesne wystrzelanie się na treningach spowoduje, że w przyszłości nie zostanie Wam już nic w repertuarze i zderzycie się ze ścianą, bo organizm będzie już wszystko znał.

  • Zrzuć zbędny balast!

Jeżeli masz sporą nadwagę to nie polecam zaczynać od biegania. Zlituj się nad swoimi stawami i po prostu najpierw zadbaj o porządną dietę i zrzucenie kilku kilogramów. Oczywiście aktywność fizyczna też jest zalecana, ale dużo bezpieczniejsze w tym przypadku jest pływanie, rower, czy chociażby długie spacery. Możesz również wzmocnić swoje ciało na siłowni. Jest wiele ćwiczeń, które przygotują twoje ciało pod biegi długodystansowe, ale więcej o tym w kolejnym punkcie.

  • Przygotuj swoje ciało do biegu!

Ludzkie ciało zostało tak zaprojektowane przez naturę żeby móc pokonywać naprawdę długie dystanse w biegu, bez obawy na kontuzje. Niestety zdecydowana większość z nas w pewnym stopniu zatraciła tą naturalną właściwość, a przyczyną tego jest obecny styl życia. Do pracy jeździmy samochodami, w pracy siedzimy, a czasu na aktywność zostaje naprawdę niewiele. To wszystko deformuje nasze ciało i przestajemy być maszynami do biegania. Dobra wiadomość jest taka, że da się to odwrócić. Zła natomiast taka, że trochę to trwa, ale jedno jest pewne, warto do tego dążyć. Mi się udało to dopiero po paru latach. Głównie przez to, że to bagatelizowałem, albo może po prostu nikt mi tego nie powiedział? Zaczynałem jak zdecydowana większość amatorów od biegania na pięcie, co jest oczywiście niezdrowe. Dopiero może jakoś po 2 latach udało mi się całkowicie przebudować technikę biegu i zacząłem biegać ze śródstopia. A uwierzcie mi, nie da się tego dokonać po prostu o tym myśląc. Musimy się wzmocnić tu i tam, odblokować różne rzeczy w ciele, aż w końcu stanie się to dla nas z powrotem naturalne. A to zaledwie jeden element, który składa się na poprawną technikę biegu. Jest kilka dróg żeby do tego dążyć. Najprostszą i najszybszą jest konsultacja z osobami, które się na tym znają. Będzie to na przykład dobry fizjoterapeuta lub trener przygotowania motorycznego. W Tychach polecam Rehabilitacja & SPORT. Bardzo polecam również zajęcia jogi. A jeśli chodzi o dobrą lekturę, to pozycją obowiązkową będzie książka dr Kelly Starrett „Gotowy do Biegu”.

  • Zainwestuj w dobre obuwie!

Pamiętam jak swoje pierwsze kroki biegowe stawiałem w zwykłych tenisówkach, po betonie…Nogi miałem tak obolałe, jakby ktoś mi je kijem obijał. Mało, że nogi nie były jeszcze przyzwyczajone do biegania, ważyłem prawie 90 kg to biegałem jeszcze w butach do tego nieprzystosowanych. Na początku nawet nie chciałem słyszeć o butach do biegania bo twierdziłem, że to jakaś ściema i ktoś chce zarobić. Na szczęście szybko się przekonałem i jednak wybrałem się do sklepu po obuwie z amortyzacją. Różnica była kolosalna i uświadomiłem sobie jakim byłem ignorantem! Nie będę tutaj doradzał jakie dokładnie kupić buty, bo nie ma tutaj uniwersalnych rad. Najlepiej wybrać się do specjalistycznego sklepu z obuwiem do biegania i poradzić się sprzedawców.

  • Zostaw sobie długie dystanse na później!

Uwierzcie mi, że w pokonaniu dystansu maratońskiego nie ma niczego wzniosłego. Ma się na to aż 6 godzin, więc teoretycznie szybko spacerując damy radę się wyrobić. Ja osobiście nie uważam żeby ktoś przebiegł maraton jeśli po drodze kilka razy się zatrzymał, bo go odcięło, bo strasznie mięśnie bolały. To znaczy tylko tyle, że ten ktoś wcale nie był gotowy na pokonanie tego dystansu, a jedyne co zrobił to sobie krzywdę. Nie można stwierdzić „przebiegłem maraton” skoro go nie przebiegłem, bo w końcu sporą część przespacerowałem. Dlatego warto zadbać najpierw o ogólną sprawność, swoje wybiegać i królewskie dystanse zostawić sobie, gdy nasze ciało będzie już na to gotowe! Ja sam bardzo szybko zacząłem biegać maratony i do dziś tego żałuje. Co prawda miałem wiele szczęścia, że nie doznałem żadnej poważnej kontuzji, ale niestety straciłem czas na robienie szybkości. A to jest kolejny dobry powód dla którego warto zacząć od krótszych dystansów. Im starsi jesteśmy tym trudniej nam poprawiać szybkość, a trenowanie pod maraton zdecydowanie nam w tym nie pomaga.

  • Znajdź mentora!

Pamiętacie film „Karate Kid” i postać Kesuke Miyagi? Właśnie takiego mentora powinien posiadać również każdy biegacz i to nie tylko początkujący! Dobra, może trochę mnie poniosło, ale nie zmienia to jednak faktu, że warto mieć osobę, która będzie mogła nam coś doradzić, a jeszcze lepiej ułożyć plan treningowy. Co prawda w sieci można znaleźć bardzo dużo informacji na ten temat, ale według mnie to nie wystarcza. Każdy z nas jest inny i potrzebuje czegoś innego w danym czasie, więc plan szyty na miarę sprawdzi się tutaj o niebo lepiej.

  • Pielęgnuj swoje ciało

Nie chodzi mi tutaj o zabiegi kosmetyczne, nic z tych rzeczy. Bieganie to tak naprawdę bardzo wymagający sport dla naszego ciała. Ciągłe powtarzanie tego samego ruchu wywołuje mikrouszkodzenia, a kropla drąży skałę i takie tam. Dlatego nasze ciało co jakiś czas potrzebuje regeneracji bo inaczej się zbuntuje. W tym przypadku zalecam jak najczęstsze rolowanie oraz rozciąganie. Warto również co jakiś czas wybrać się na saunę czy do masażysty. 

Myślę, że mógłbym wymienić jeszcze kilka takich punktów, a każdy z wymienionych rozwinąć jako osobny wpis na blogu. Muszę przyznać, że przez te lata biegania zdobyłem całkiem niezłe doświadczenie. Szkoda tylko, że nie miałem tej wiedzy od początku, pewnie te 2:30 by już pękło J Mam jednak  nadzieje, że ta wiedza nie pójdzie na marne i kilku początkujących biegaczy coś z tego wyciągnie. A jeśli ktoś potrzebuje więcej porad to zapraszam do kontaktu, chętnie posłużę radą.

Na koniec taka ciekawostka. Tak wyglądałem, gdy zaczynałem swoją przygodę z bieganiem:

Najpierw masa, później rzeźba 🙂