Joga

Gdybym został przez kogoś zapytany jaka forma treningu uzupełniającego jest najlepsza dla biegacza, to bez wahania odpowiedziałbym, że joga! Całkiem szybko zdradziłem odpowiedź na tytułowe pytanie, ale nie ma tu co zbyt długo trzymać Was w napięciu. Kto mnie zna ten wie, że od dłuższego czasu regularnie trenuję jogę, więc to żadna tajemnica.

Jak zaczęła się moja przygoda z jogą?

Mój zachwyt nad tą formą treningu zaczął się w momencie, gdy uświadomiłem sobie kilka rzeczy, ale o tym za chwile. Przyznam, że kiedyś tak jak wielu innych facetów, nie mając tak naprawdę bladego pojęcia czym naprawdę joga jest , trochę z tego się podśmiechiwałem. „Joga? Przecież to tylko dla kobiet”. „Joga? No weź, przecież mogę się sam porozciągać w domu”. Nie ma co ukrywać, tak to wyglądało. Na szczęście nie mam problemu z tym, żeby przyznać się do błędu i zmienić zdanie w danej kwestii. W końcu tylko krowa zdania nie zmienia! Przypominam sobie nawet sytuację, w której to spotkałem dawnego ziomka z siłowni, czekając właśnie na zajęcia z jogi. Ja oczywiście w swojej już wadze piórkowej, on wyglądem przypominający goryla (sam tak kiedyś wyglądałem). Od słowa do słowa, najpierw trochę śmiechu, że jestem teraz taki szczupak, a że czekam na zajęcia z jogi to już w ogóle była pompa. Pewnie pomyślał, że przeszedłem jakąś traumę w życiu i muszę teraz medytować na jodze. I tak to właśnie wygląda jak ludzie nie wiedzą z czym to się je. Nie oceniam bo w końcu sam tak kiedyś myślałem.

Czym tak naprawdę joga jest?

Do jogi przekonałem się już po pierwszych zajęciach. Uświadomiłem sobie wtedy, że po pierwsze joga wcale nie jest taka lekka jakby się mogło wydawać. Niejednokrotnie modliłem się już o relaks, którym kończą się praktycznie wszystkie zajęcia. A po drugie joga to nie tylko same rozciąganie! Właśnie przez to błędne założenie ludzie nie doceniają tej formy aktywności. Na zajęciach, oprócz rozciągania, wzmacnia się również wszystkie partie mięśniowe, są ćwiczenia stabilizacyjne, oddechowe, otwiera się klatkę piersiową i wiele innych. Generalnie joga pomaga poskładać nasze ciało tak, żeby przywrócić naszą naturalną postawę ciała. Przez dzisiejszy styl życia w pewnym sensie każdy z nas jest poniekąd „kaleką”. Nawet osoby całkiem sprawne fizycznie, podczas wizyty u fizjoterapeuty przekonują się jak im daleko do ideału.

Jak ma się joga do biegania?

Jak to ma się w takim razie do biegania? Aby nasz bieg był jak najbardziej efektywny (ekonomiczny) nie może być żadnych przykurczy w ciele. W momencie, gdy mamy poblokowane biodra, miednicę, pospinane plecy itp. to musimy walczyć z własnym ciałem. Nasze przykurczone ciało samo nas oporuje! Tłumacząc to tak na chłopski rozum. Żeby podczas biegu podnieść kolano do góry potrzebujemy siły X niutonów. W przypadku, gdy nas nic nie blokuje bo nasze ciało jest w pełni mobilne to nie ma żadnej straty energii. Czysty ruch. W innym zaś przypadku, gdy nasz zakres ruchu jest ograniczony dochodzi do marnotrawienia energii na walkę z własnym ciałem. Ostatecznie kończy się to tym, że nie jesteśmy w stanie biec zbyt długo podnosząc kolana wysoko, ponieważ kosztuje nas to zbyt dużo energii. Ostatecznym tego rezultatem jest skrócony krok i wolniejsze tempo biegu. Łatwo można tą różnicę dostrzec patrząc na nagranie z biegu jakiegoś kenijczyka oraz amatora zamykającego stawkę pierwszego lepszego biegu.

Dlaczego joga jest tak skuteczna i co jeszcze nam daje?

Samo rozciąganie nie sprawi, że nasze zakresy ruchu się polepszą. Aby to się stało, konieczne jest wzmocnienie ciała po uprzednim zwiększeniu zakresów ruchu (rozciągnięciu). W innym przypadku, już chwilę po treningu, nasz stary zakres ruchu wróci do stanu wyjściowego, a my niestety zmarnujemy tylko czas. I to właśnie załatwia nam joga. Rozciągamy się i odrazu wzmacniamy mięśnie po przez odpowiednio dobrane pozycje. Tylko w takim przypadku nasze ciało ma szanse zapamiętać nową konfigurację! Co więcej, jak wcześniej już wspomniałem podczas jogi dużo uwagi poświęca się mięśniom core. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że ćwiczenia core stability są wręcz niezbędne jeśli myślimy o poważnym trenowaniu? Kolejną ważną kwestią, na którą warto zwrócić uwagę jest efekt odprężenia. Po ćwiczeniach jogi człowiek czuje się naprawdę świetnie. Ja osobiście jestem bardzo zrelaksowany, wyciszony, a wszystkie stresy dnia po prostu gdzieś ulatują. Nie mówiąc już o tym jak fantastycznie biega się kolejnego dnia. Dzięki temu, że nasze ciało jest rozluźnione, tkanki mięśniowe uelastycznione to jakość naszego biegu nabiera nowego znaczenia. To już nie jest sam bieg, a wręcz religijne doznanie 😊

Od czego zacząć praktykowanie jogi?

Ważną kwestią jest to żeby widzieć  jak zacząć z jogą. Z mojego własnego doświadczenia, wiem, że najlepiej udać się do studia / szkoły jogi, która się tym konkretnie zajmuje. Zajęcia prowadzą osoby przeszkolone w tym celu i od razu widzą co źle robimy i nas korygują. A uwierzcie mi, detale w jodze mają ogromne znaczenie! Ja (przed tą pseudo pandemią) uczęszczałem do szkoły „Wjogęwzięci”, którą bardzo polecam. A obecnie ratuje się zajęciami online, które znajdziecie pod tym samym linkiem.

Podsumowując, według mnie joga stanowi idealną formę treningu uzupełniającego dla biegacza. Podczas jednej sesji rozciągamy i wzmacniamy mięśnie, wykonujemy ćwiczenia core stability, przywracamy nasze ciało i umysł do równowagi, a do tego wszystkiego wychodzimy z zajęć szczęśliwsi!