Kilka słów o tym czym się wspomagam podczas swoich przygotowań. Generalnie jestem raczej osobą, która lubi eksperymentować i próbować nowych rozwiązań. Oczywiście tylko na legalu. Praktycznie co sezon próbuje czegoś nowego. Później to odrzucam lub zostawiam i wdrażam na stałe. Poniżej przedstawiam listę rzeczy, które zagościły właśnie na stałe w moim menu sportowca i o które jestem pewien na 100%, że mi pomagają

1) Zakwas buraczany oraz kombucha: o zakwasie pisałem już wiele razy na swoim blogu. Stosuje go od lat. Początkowo przygotowywałem go samemu, aktualnie zaopatruje mnie Nowy Jantar – Ośrodek Medycyny Naturalnej – Posty Lecznicze (zdecydowanie lepsza jakość i smak). Tutaj znajdziecie więcej info:

przepis: 👉https://biegnepo230.pl/zakwas-z-burakow-jako-legalny-doping-biegacza/

Info o Nowym Jantarze: 👉https://biegnepo230.pl/doping-prosto-z-nowego-jantaru/

Kombuche pije stosunkowo od niedawna, ale już widzę pozytywne efekty w kontekście choćby układu pokarmowego. Zdecydowanie również polecam

2) Kofeina: nie wyobrażam sobie mocnego treningu oraz startu bez porządnej dawki kofeiny. Podnosi ona lekko wydolność oraz zmniejsza uczucie zmęczenia.

3) Huel :Jest to pełnowartościowy posiłek, który wystarczy zalać wodą i kilkanaście razy potrząsnąć. Jest bardzo szybki w przygotowaniu, a do tego naprawdę smaczny (szczególnie smak słony karmel). Świetnie sprawdza się jako szybki posiłek po treningowy. Jest w formie płynnej, więc nawet po mocnym treningu bez problemu łatwo go przyswoić, a przy okazji nawodnii. Sprawdza się również świetnie w sytuacjach, w których nie mam czasu przyrządzić czegoś do jedzenia (np. w podróży).

4) Enervit: od zawsze stosuje żele tylko od Enervit . Są smaczne, są w wersji z kofeiną, łatwo się przyjmuje i nigdy nie miałem po nich żadnych sensacji. Czego chcieć więcej?