W końcu nadeszła długo wyczekiwana wiosna, a tym samym dla wielu z nas (biegaczy) zaczyna się sezon startowy, dlatego też postanowiłem się podzielić moimi doświadczeniami przedstartowymi. Ci co mnie trochę lepiej znają wiedzą, że uwielbiam eksperymentować, zarówno w treningu, jak i diecie, czy to właśnie na ostatnie dni przed startem. Metodą prób i błędów myślę, że wypracowałem sobie optymalną strategię przedstartową i właśnie tym chciałem się podzielić. Tym samym zaczynam serię przydatnych wskazówek przedstartowych, które sprawdziły się u mnie i możliwe, że sprawdzą się również u Was! A tak swoją drogą to zastanawiam się, czy tylko ja tak mam, czy jest więcej biegaczy, którzy już na tydzień przed każdym startem żyją niemal jak mnisi, przeprowadzając różne dziwne rytuały?

Rada nr 1: pozbądź się zbędnej wody!

Zaznaczę od razu na początku, że nie chodzi mi tutaj o odwadnianie się! Nic bardziej mylnego! W zasadzie to jest nawet na odwrót. Paradoksalnie to zbyt słabe nawodnienie się powoduje w głównej mierze zatrzymanie wody w tkance podskórnej, która jest nam zbędna. Swój udział ma również picie kawy w dużych ilościach, alkohol czy źle zbilansowana dieta (nadmierna ilość sodu w stosunku do potasu). A zbędna woda to zbędny balast, który musimy włóczyć ze sobą podczas startu. Ja osobiście lubię mieć zapięte wszystko na ostatni guzik, więc na tydzień przed startem “uruchamiam procedurę odpompowania” takiej wody, dzięki czemu tracę dodatkowo nawet 1,5 kg wagi na dzień startu! Jak na gościa ważącego 66-67 kg to całkiem sporo!

Usuwanie takiej nadprogramowej wody jest dość proste. Wystarczy stosować się do kilku prostych zasad i efekt będzie murowany. Aby to osiągnąć, ja na tydzień przed startem nie piję w ogóle kawy oraz alkoholu (no czasami jedno piwko na rozluźnienie :)), dbam również o dobre nawadnianie organizmu. Czasami również, na równo tydzień przed startem wybieram się na saunę infrared, która również przyczynia się do usuwania wody, a wraz z nią toksyn. Co ważne, ten typ sauny nie obciąża zbyt organizmu i pomaga w szybszej regeneracji. I w zasadzie tyle wystarczy, przynajmniej w moim przypadku. Myślę, że to rada, którą można wypróbować w ciemno bo na pewno nam nie zaszkodzi, a może pomóc 🙂